Projekt mieszkania przy ulicy Prusa był dla mnie procesem wielowymiarowym — nie tylko projektowym, ale też intuicyjnym i bardzo osobistym.
Zmiany objęły:
• nowy układ funkcjonalny,
• wyraźny podział na strefy dzienne i prywatne,
• uporządkowanie komunikacji,
• świadome operowanie kolorem, światłem i proporcjami.
Kluczową decyzją było przeniesienie kuchni. Jej pierwotne położenie, przy oknie wychodzącym na kamieniczny świetlik, sprawiało, że była zbyt ciemna. Nie wyobrażam sobie gotowania wyłącznie przy sztucznym świetle, dlatego zdecydowałam się przenieść kuchnię do pokoju przechodniego i stworzyć tam aneks kuchenny połączony z salonem.
Drugie, większe pomieszczenie z wyjściem na balkon przeznaczyłam na sypialnię. Powstała tam przestronna strefa prywatna z dużym łóżkiem, garderobą oddzieloną miękką kotarą oraz miejscem na biurko — do pracy twórczej, nauki czy pracy zdalnej. Ten zabieg pozwolił mi optycznie zmniejszyć pokój, który w rzeczywistości jest największym pomieszczeniem w mieszkaniu, i nadać mu bardziej intymny charakter.
W miejscu dawnej kuchni zaprojektowałam pralnię połączoną z garderobą przeznaczoną na odzież wierzchnią i buty, co znacząco poprawiło funkcjonalność całego mieszkania.
Materiały, kolory i detale dobierałam z myślą o czasie. Zależało mi, aby wnętrze starzało się dobrze i nie było zależne od sezonowych trendów. To przestrzeń, która ma działać dziś, za pięć i za dziesięć lat.